Ukraińcy z zachwytem udostępniają zdjęcia z Niemiec, Czech czy innego kraju Europy, gdzie ludzie są tak uczciwi, że rolnik zostawia produkty przy podwórku, a kupujący biorą, co potrzebują, i zostawiają pieniądze. Roman Matys proponuje sprawdzić, czy wpis wywoła taki sam zachwyt, jeśli powiemy, że biznes oparty na zaufaniu to nie tylko Europa, ale i obwód lwowski.

Na zdjęciu „punkt samoobsługowy” pana Mychajła Kostiuka ze wsi Baniunyn. Dwa lata temu rolnik zamknął sklep z zatrudnionymi sprzedawcami i postanowił spróbować biznesu na zaufaniu. Na 10 hektarach sadu uprawia jabłka, brzoskwinie, śliwki, winogrona, orzechy, kukurydzę i, jak widać, dynie.
Zasada jest prosta: żadnych sprzedawców, na wszystkim jest cena, są torby, a pieniądze zostawia się w trzylitrowym słoiku z pokrywką. Jeśli trzeba coś wyjaśnić, wszędzie są numery telefonów pana Mychajła i jego żony Hałyny. „Pokazuję, że można ufać nie tylko mnie, ale wam wszystkim” — mówi pan Mychajło, kształtując nowego klienta, który ceni cudzą pracę. I takich klientów w Ukrainie, jak się okazuje, nie brakuje.
