W wyborach na mera Lwowa w 2020 roku Roman Matys zwrócił się do mieszkańców z programowym tekstem o tym, jak uczynić miasto biznesową stolicą Ukrainy.

Chcę wam zaproponować, byście stali się bogatsi. Studentowi, emerytowi, pracownikowi fabryki, menedżerowi biurowemu — każdemu z was! Gdy pytają mnie, dlaczego zdecydowałem się kandydować na mera Lwowa, odpowiadam właśnie tak.
Przez całą nieoficjalną kampanię, którą niektórzy kandydaci z naruszeniem zasad zaczęli kilka miesięcy przed oficjalnym startem, nie usłyszałem od nikogo propozycji, jak uczynić Lwów biznesową stolicą Ukrainy. Wszyscy konkurują w tym, kto lepiej wyda budżet. A ja zawsze pytam: jaki budżet? Skoro wszystkie inwestycje infrastrukturalne w mieście są na kredyt.
Nikt nie mówi konkretnie, jak zwiększyć liczbę firm w mieście, przyciągnąć inwestycje do różnych branż i stworzyć miejsca pracy; jak zapewnić lwowianom wykwalifikowaną pracę i godne płace. Nikt nie mówi, że to biznes zasila budżet: płaci za place zabaw i boiska, remonty szkół, przebudowę dróg, a nawet zakup tramwajów.
Dopiero gdy ukraiński przedsiębiorca czy zagraniczny inwestor poczuje się we Lwowie komfortowo i bezpiecznie, pojawią się nowe miejsca pracy, zacznie się konkurencja o pracownika, wzrosną płace, poprawią się warunki pracy, a składki do funduszu emerytalnego i budżetu lokalnego znacząco wzrosną. I wtedy wreszcie będzie nas stać na obietnice, które dziś składają inni kandydaci.
Jestem przekonany, że sukces to kwestia pieniędzy. A dokładniej wiem, że materialny sukces i dobrobyt każdej rodziny, gdy nie trzeba myśleć o zaspokojeniu podstawowych potrzeb, to już sukces. Wiem to nie tylko dlatego, że całe życie byłem przedsiębiorcą, ale też dlatego, że przez ostatnie pięć lat — tyle, ile trwa kadencja mera — zajmowałem się właśnie tym. Dzięki pracy mojego zespołu powstało 75 000 miejsc pracy, uruchomiono 336 przedsiębiorstw, a do gospodarki regionu trafiło 655,5 mln USD inwestycji.
Teraz czas zrobić to samo we Lwowie. Mój plan to 100 000 nowych miejsc pracy w ciągu najbliższych 5–8 lat. Dość picia kawy — czas do pracy!
